CZEKOLADOWY ŻOŁNIERZ (C. T. Studd)

9,90 

Dostępność: 19 w magazynie

Kategoria:

Bohaterstwo jest zaginioną nutą, której bardzo brakuje w obecnym chrześcijaństwie. Każdy prawdziwy żołnierz jest bohaterem, a żołnierz bez bohaterstwa jest tylko czekoladowym żołnierzem. Kogóż to nawet sama myśl o czekoladowym żołnierzu nie pobudza do gniewu i śmiechu? W czasie pokoju prawdziwi żołnierze są jakby uwięzionymi lwami, które chodzą tylko od jednej ściany klatki do drugiej w niecierpliwym napięciu. Dopiero wojna wyswabadza ich i sprawia, że z radością otrzymują to, czego pragną, jak chłopcy wybiegający ze szkoły, albo, w usiłowaniu zdobycia tego – giną. Dla żołnierza bój jest jakby świeżym powietrzem, którego potrzebuje do oddychania. Okres pokoju zamienia go na pochylonego astmatyka, a dopiero wojna czyni z niego prawdziwego człowieka i daje mu serce, moc i dzielność bohatera.

Każdy prawdziwy chrześcijanin jest żołnierzem Chrystusowym i jest też prawdziwym bohaterem! Jest najodważniejszym z odważnych, odrzucającym wszelkie namowy do pozostawania w spokoju i wszystkie tak często powtarzane ostrzeżenia przed trudnościami, niewygodami, chorobami, niebezpieczeństwami i śmiercią, jako że wszystkie te rzeczy uważa za swoich najbliższych przyjaciół.

Każdy chrześcijanin, który ma inną postawę, jest tylko czekoladowym chrześcijaninem! Roztapia się w wodzie i na sam widok ognia, powstaje z niego słodka kałuża. Tacy ludzie, to tylko czekoladki, to tylko słodycze, lizaki! Życie ich – to przebywanie na pięknych, szklanych talerzykach, albo w pudełkach z tektury; przy tym każdy z nich owinięty jest w delikatny papierek, w biały celofan, który ma chronić jego delikatną konstrukcję!…

A oto kilka portretów czekoladowych żołnierzy, które nam daje Pan Jezus Chrystus. Powiedział: „Pójdę!” Ale nie poszedł. Powiedział, że pójdzie do pogan, ale zamiast tego pozostał jakby przylepiony do chrześcijaństwa.

Oni tylko mówią, ale nie czynią. Oni tyko innym każą iść, ale sami nie idą. „Nigdy – krzyknął pewnego razu generał Gordon do kaprala w czasie boju pod Konstantynopolem – nie rozkazuj czynić innemu tego, co boisz zrobić się sam!” I wypowiadając te słowa skoczył na wierzch okopu, aby tam umieścić worek z piaskiem, który przed chwilą kapral ten rozkazał umieścić jednemu z żołnierzy, bojąc się uczynić to samemu.

Czekoladowemu chrześcijaninowi już sama myśl o wojnie przysparza ataku strachu, podczas kiedy wezwanie do boju powoduje, że dostaje ataku paraliżu. Powiada tak: „Ja naprawdę nie mogę się poruszyć! Tak bardzo pragnąłbym, aby to było możliwe! Za to mogę śpiewać, a oto jedna z moich najulubieńszych piosenek:

 

Na łóżeczku z kwiatów wzniosą, mnie do Nieba,
Choć im za zwycięstwo – krwią zapłacić trzeba.
Refren: Naokoło niani tańczmy więc wesoło,
Cukiereczków, czekolady pełno wszak wokoło.
Masz czas, bohaterze, po cóż iść na wojnę?
W domu siedź i z dziećmi wciąż się baw spokojnie.
Myj, ubieraj, karm je, aż się staną sami

Czekoladowymi z kremem budyniami.
Refren: Naokoło niani, tańczymy więc wesoło,

Cukiereczków, czekolady pełno wszak wokoło.

 

„Dzięki dobremu Panu mojemu – powiedziała pewna mizerna, siwowłosa, starsza pani – Bóg nigdy nie chciał uczynić ze mnie rybki w galarecie!” I rzeczywiście nią nie była!

Bóg nigdy nie był wytwórcą czekolady i nigdy nim nie będzie! Mężowie Boży są zawsze bohaterami. W Słowie Bożym możemy znaleźć ich wspaniałe ślady i to poprzez wszystkie wieki.